Kynokultura

Pies w kulturze i nauce

iPies – mobilne gadżety dla psa. Część 1

OriginalNipper

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/bd/OriginalNipper.jpg

Technologia już od lat jest wszechobecna. Mikrochipy i WiFi wbudowano we wszystko co elektryczne, a w niedalekiej przyszłości będziemy je mieli wszywane np. w ubrania i w bodaj każdą rzecz, która pojawi się w otoczeniu człowieka. Tylko nasz kontakt z psem nie ma praktycznie żadnych wielkoskalowych technicznych udogodnień. Jego analogowa, futrzasta forma ma swój niewątpliwy urok, jednak psi świat na pewno doceniłby kilka ułatwień. Dlatego pokusiłem się o krótki przegląd psiej cyfryzacji oraz potencjalnych kierunków jej rozwoju – dziś część pierwsza: technologia mobilna.

W sklepie z aplikacjami na Androida, Google Play w lutym 2015 r. znajdowało się ok. 1,4 mln pozycji (http://www.statista.com/statistics/266210/number-of-available-applications-in-the-google-play-store/). Słowo „dog” zawiera… ok. 180 z nich. Odejmijmy z tej liczby kilkadziesiąt, które dotyczą hot dogów lub nijak mają się do psów, a zostanie ok. 150 aplikacji dla psiarzy. Można je podzielić z grubsza na: gry z psami w roli głównej, gwizdki i clickery oraz dźwięki odstraszające lub po prostu odgłosy szczeknięć – słowem nic specjalnie ciekawego. Żadna z nich nie zrobiła furory w świecie aplikacji, bo zwyczajnie żadna się nie wyróżnia.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A może tak aplikacja rzucająca piłki?

 

Kilka wyjątków, które dostrzegłem też nie robi wrażenia, ale w takim towarzystwie staje się niemal perełkami ze względu na pomysł:

Katalogi psich ras (Perfect Dog Pro, Dog Breeds, Dogs of the world) to dobry przykład. Trudno znaleźć uzasadnienie dlaczego nie może to być po prostu strona www, jednak punkcik za pomysł i czytelny interfejs. Podobnym rodzajem aplikacji są poradniki, które zamiast formy książkowej, przybrały formę mobilnego programu z kilkoma fajerwerkami – jak wbudowany clicker i gwizdek (Dog Training Tips, Dog Training). Nie wydaje się to przyszłościowym podejściem do cyfryzacji psiarzy i jest godne odnotowania tylko przy okazji.

Dziennik psa (Dog diary, Dog note) jest z kolei interesującym i kompletnie niewykorzystanym pomysłem rejestrowania ważnych faktów o psie i z jego życia: szczepienia, spacery, zdjęcia, zjedzone kapcie – wszystko może się znaleźć w takiej aplikacji, pozwalając tworzyć psiego Facebooka. Niestety w praktyce otrzymujemy po prostu bezbarwny i nieintuicyjny notatnik, z którego nie sposób korzystać. Tego typu programy to nadal nisza – obecnie wypełniana przez profile na „ludzkich” portalach społecznościowych, zakładane zwierzakom.

Nieco lepiej przedstawiają się notatniki dotyczące zdrowia psa (PetFit for dog, Dog Health), które skupiają się na kwestiach takich jak wystarczająca ilość spacerów w stosunku do ilości karmy i masy ciała, kontakt z weterynarzem itd. Niestety w dalszym ciągu pozostają one tylko notatnikami – nic samo się nie zapisuje, nic nie jest pobierane z żadnej bazy danych, czy informacji o położeniu geograficznym, znajomych w pobliżu itp. Lepszy interfejs zachęca do uzupełniania danych, jednak na tym koniec.

 

frofon

 

Osobną kategorię otwiera Dog Tracksaplikacja, która pozwala śledzić naszego pupila podczas spacerów. Nastawiona na rejestrowanie postępów w tropieniu, kuleje, ponieważ opiera się o GPS w telefonie właściciela. To czyni z aplikacji zaledwie ograniczone Endomondo, czy inny fitness-tracker i również pozostaje zaledwie ciekawostką.

Kategoria dog-trackerów, czyli urządzeń i aplikacji pozwalających na zdalne lokalizowanie i śledzenie psa jednak nie kończy się tutaj. Co najmniej trzy firmy zajmują się produkcją specjalnych obroży, zawierających moduły GPS, pozwalających na wiele więcej. Mowa tu o Dog Tracer Plus, Tractive oraz relatywnie najtańszym Tagg. Podstawowe możliwości tych obroży to mierzenie aktywności psa (a nie przewodnika – różnica może przecież wynosić wiele kilometrów), tzw. „geo fance” – alert wysyłany na nasz telefon, jeżeli pies opuści teren zaznaczony na mapie oraz – chyba najważniejsze – namierzanie GPS na żywo. Nawet najlepiej wychowany pies może nam kiedyś pokazać ogon na spacerze albo – co gorsza – zostać skradzionym. Wtedy możliwość namierzenia go staje się bezcenna. Tylko ta „bezcenność” uzasadnia faktyczną cenę urządzeń tego typu, która waha się między „wysoka” a „bardzo wysoka”. Dodatkowo każde z nich wymaga opłacania stałego abonamentu, bez którego przestanie działać funkcja namierzania GPS. Ceny na dziś przedstawiają się następująco:

Dog Tracer Plus – £300 za urządzenie i pierwszy rok abonamentu, a za każdy kolejny rok abonamentu – £79,99

Tagg – $79 za urządzenie +$6,95 za abonament miesięcznie

Tractive – €99,99 + €3.75 za abonament. Warto przy tym zauważyć, że na swojej stronie tylko Tractive zaznacza, że urządzenie będzie poprawnie działało również w Polsce (i w ponad 80 innych krajów). To nie znaczy, że pozostałe nie zadziałają, ale nie mamy na to żadnej gwarancji.

Jak wspomniałem, na polską kieszeń te rozwiązania są bardzo drogie. Jeżeli mamy więcej niż jednego psa – takie stają się one wręcz zaporowe. Szukałem więc innych możliwości.

 

615cVpDC8RL._SL1024_

http://ecx.images-amazon.com/images/I/615cVpDC8RL._SL1024_.jpg

 

Po przejrzeniu potężnej góry ofert w Polsce i na stronach skupiających chińskich przedsiębiorców, opisałem idealny GPS dla psa:

Lokalizator idealny ma slot na kartę SIM i moduł GPS. Użytkownik może wysłać SMSem komendę z dowolnego telefonu na numer karty włożonej do urządzenia. Urządzenie dokonuje wtedy pomiaru swojego położenia (przy pomocy GPS – nie niedokładnych anten GSM) i wysyła współrzędne w SMSie zwrotnym do użytkownika. Użytkownik włącza sobie Google Maps, wkleja tam współrzędne i odnajduje zgubę na mapie. Wymiary idealne to ok. 1,5x2x3cm (aby dało się je przyczepić do obroży). Bateria powinna wytrzymać bez ładowania przynajmniej 2 tyg. Jedynym dodatkiem mogłaby być mała, słaba dioda, która świeci kiedy bateria jest słaba. Cena urządzenia nie powinna przekroczyć 90 zł. Oczywiście wodoodporne.

Jak się dowiedziałem, skonstruowanie prototypu takiego urządzenia (i to większego i droższego, niż planowane, ze względu np. na baterię) okazało się iść w tysiące lub dziesiątki tysięcy złotych. Znalazłem jednak dwa urządzenia, którym najbliżej do takiego ideału: TK102 oraz M588L.

Zalety lokalizatora TK102, to rozmiar (choć ok. 2 razy większy niż ideał), lokalizacja przy pomocy GPS (z dokładnością do kilku metrów), a nie GPRS (z dokładnością do kilku kilometrów), brak abonamentu, cena od ok. 110 zł na Allegro, dostępność w Polsce i prostota wykonania oraz użytkowania – nie wymaga w zasadzie nawet smartfona, bo lokalizację można wpisać do map Google również po prostu na komputerze. Największa wada to słaba bateria – wg. producenta starcza na 40 godzin użytkowania, więc możemy przyjąć, że nie obejdzie się bez codziennego ładowania.

Zalety modelu M588L to również niewielkie rozmiary oraz prosta zasada działania oparta o SMS. Ponadto brak abonamentu i przede wszystkim – nawet 3 lata działania na wymienialnych bateriach (!) – choć bez możliwości ładowania. Niestety ma to przełożenie na cenę – ok. $90 za szt. oraz słabą dostępność na polskim rynku, przez co do i tak wysokiej ceny trzeba doliczyć jeszcze koszt przesyłki.

 

kynoIDOG

 

Mam nadzieję, że moje zestawienie mobilnych psich akcesoriów i aplikacji przypadło Wam do gustu, w kolejnej części opiszę psie konsole, elektronicznych petsitterów i inne gadżety przeznaczone do wnętrza mieszkania.

Jakie inne aplikacje mobilne znacie? Czy Apple i Microsoft oferują coś lepszego niż Google? Od jakiej ceny gotowi bylibyście kupić lokalizator GPS? Wreszcie: czy pies w ogóle potrzebuje elektronicznego osprzętu?

Autor: Piotr Solga

  • Rita Jankowska

    Faktycznie, drobne urządzenie pozwalające na lokalizację psiaka to by była przydatna rzecz. Zwłaszcza dla właścicieli, których psiaki w większości biegają luzem. Bardziej mnie jednak ciekawi opinia na temat „światełek” mocowanych do psich obroży. Dotyczy to głównie właścicieli ciemno umaszczonych zwierzaków, które ciężko wypatrzyć po zmroku. Zastanawiam się czy nie przeszkadza to w jakiś sposób zwierzakom…

Informacje

Wpis opublikowany Lipiec 31, 2015 przez w Media, Psie gadżety, Z życia wzięte.