Kynokultura

Pies w kulturze i nauce

Wesoła jest adopcja staruszka

kynoStaruszki

Pchełka leżała zwinięta w rowie i łatwo byłoby pomylić ją z porzuconą przez kogoś czapką. Gdyby nie to, że dostaliśmy cynk o takim właśnie piesku, którego wyczuły i znalazły psy zgłaszających się do nas osób, nie byłoby szans, byśmy ją dostrzegli. Gdy podeszłam do niej, podniosła łepek i otworzyła oczka – całe pokryte bielmem. Wzięłam ją na ręce, a wystraszona sunia popuściła i obsikała mi spodnie. Była zapchlona i brudna, jej długie pazury zawijały się jak ślimaki. Malutka staruszka, o pyszczku, który przypominał nieco chihuahua, zaniedbana i zupełnie zdezorientowana – tak trafiła do mojego stada, które nie do końca uznaje ją za psa i woli omijać z daleka. Jedynie Hera dokonała ostatnio odkrycia, że niewidoma suczka nie zauważa jak ona wyżera jej karmę…

 

kynoStaruszki4

Nie mam pewności, czy Pchełka nie widzi i nie słyszy całkowicie. Podchodzi zawsze do żółtej zabawki i reaguje na zapalenie światła, więc najpewniej jakieś bodźce wzrokowe do niej docierają. Mimo problemów jest zadziwiająca w odnajdywaniu drogi do domu – mogę ją postawić w najdalszy kąt podwórka, a ona bezbłędnie trafia do schodów, staje na pierwszym schodku i wrzeszczy, że mamy ją zabrać z powrotem.

Nie wiadomo, skąd się wzięła w rowie, ani kto był jej właścicielem. Tego drugiego nawet nie chcę się domyślać – sunia ma stare uszkodzenie kręgosłupa, musiało potrącić ją auto i nikt jej nie pomógł. Stado pcheł, pazury w fatalnym stanie… To tylko świadczy o jej poprzebnim „posiadaczu”. Słowo „opiekun” nie przejdzie mi przez gardło (ani palce). Pchełka dużo śpi, troszkę człapie i kocha jedzenie. Poza tym, że trzeba ją wystawić na podwórko i koniecznie pomiziać – nie wymaga zbyt wiele.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dlaczego o niej opowiadam? Bo jest kolejnym starszym psem, który do mnie trafił i który przekonuje mnie, że to właśnie psie staruszki są najwdzięczniejszymi istotami pod słońcem. Poprzednim staruszkiem był Maksio, którego historia była jeszcze bardziej przerażająca – całe życie był w brudnym i małym kojcu, na zimę wykopywał sobie dziurę pod blachą, jadł to, co przynieśli mu ludzie z okolicy. Gdy ktoś, być może z litości, go wypuścił – wpadł pod auto. Z otwartym złamaniem łapy biegał po mieście, a kiedy zaczęliśmy się nim interesować, jego „posiadacze” postanowili go uśpić. Ale Maksio nie był psem do uśpienia i udowodnił to dobitnie. Po operacji łapki trafił do nas i okazało się, że jest niesamowitym psem – ten mały gremlinkowaty staruszek bawił się pluszakami i szalał z Herą mimo gipsu. Nauczył się wielu komend. A nawet zdążył nam zwiać – wyobraźcie sobie, że nie da się dogonić psa wielkości kota, z tylną łapą w gipsie i kołnierzem na szyi. Po prostu się NIE DA. Za to nie ma problemu z jego odnalezieniem – ludzie bezbłędnie wskazują, gdzie pobiegł, bo pędzący z prędkością światła kulawy staruszek wzbudzał powszchne rozbawienie. A gdzie pobiegł? Domyślacie się. Do „domu”, do ludzi, którzy nie potrafili mu dać michy karmy w mroźny dzień.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Maks znalazł świetny dom we Wrocławiu, u młodej osoby, która chyba myśli podobnie jak ja – że psie staruszki są najlepsze pod słońcem. Nie ma w nich tej młodzienczej wyrywności. Nie spieszą się. Cieszą każdym dniem. Wylegują na słońcu, uwielbiają pieszczoty, wystarcza im powolny spacer i celebrowanie zapachów z okolicznych trawników. Są nieco zgredziałe (żebyście widzieli, jak Pchełka wścieka się na grzebień!) i obolałe. Często wymagają leczenia czy podawania specjalnej karmy. Ale dla tej myśli, że po całym tym złym i ciężkim życiu, jakie zafundowali im byli właściciele, u nas znajdują spokój i poczucie bezpieczeństwa – warto. Szczególnie, jeśli ktoś ma natłok zajęć i nie znajduje w swoim dniu czasu na wielogodzinny spacer, a marzy o psim towarzyszu – psiemu staruszkowi wystarczy kilka krótkich wyjść, trochę zabawy i smyrania. No, chyba że komuś trafi się taka staruszka jak moja Lusława, która na spacerach szaleje i domaga się rzucania piłki…;)

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Informacje

Wpis opublikowany Czerwiec 14, 2015 przez w Okiem psa, Z życia wzięte and tagged , , .